Kto się bawi w Wielki Piątek, będzie miał smutne życie.

Ta reguła nie zna wyjątków, o czym świadczą obrazki z Berlina, Paryża czy Barcelony. Na ulicach – koktajl zgaszonych emerytów, lewicowej młodzież. Oraz obcych, którzy to towarzystwo wezmą wkrótce za twarz. W zboro-kościołach (pozbawione ikon, to jakieś jaja) – trzy staruszki plus WIECZNIE wyluzowany pastor. Śmieszek, opasany tęczową wstążką i polityczną poprawnością. Horrendum, aż zabawne swoją irracjonalnością.

Tymczasem, tłum, jaki widziałem wczoraj w polskich kościołach, był nieprawdopodobny.

Dzięki Bogu, jest przyszłość przed Polską.

P.S. Jeśli planujesz akurat zmywać okna i ominąć Liturgię, nie wolno Ci tego robić. Już lepiej, żebyś miał brudne szyby, a sumienie… na błysk.