Milczące dziewczyny są ciekawsze.

Piątkowy wieczór. Dobre towarzystwo. Oglądam występy teatralne. W pewnym momencie widownia zamiera, bowiem pojawia się, ot, sceniczny motyw zerwania. Normalna rzecz. Gość argumentuje: „Nie będziemy razem. Ty potrafisz tylko malować paznokcie, wiesz…”. Po pierwsze: damska część publiki autentycznie zamiera. Jest cicho jak na Bernabeu po niedzielnym golu Messiego (ty kurduplu!). Po drugie: po sekundzie ciszę przecina jęk zawodu. Ewidentnie z ust dziewczyny, która też lubi manicure (albo pedicure, trudno rozróżnić). Pewnikiem – głos marzycielki, jak jasna cholera.

Myślę sobie tak: uparte malowanie kojarzy się raczej z dziewczyną mało lotną, typową Andżelą albo Jolką. Skąd u prostego organizmu wrażliwość? Z drugiej strony, kontrargument – uparty makijaż odbywa się nierzadko w ciszy. Cichosza. Nic nie sprzyja bardziej refleksji. Marzeniom. Westchnieniom także. W ciszy zatopieni są mnisi. Marynarze. Taternicy. Snajperzy, skoncentrowani na bagdadzkim generale z wąsami, oddalonym o osiemset metrów. W ciszy okryty ręcznikiem bokser przeżywa nokaut, a odziany w kombinezon astronauta – piękno kosmosu.

Czytaj dalej Milczące dziewczyny są ciekawsze.