Mariuszu, wracaj do domu.

Polski internet obiegło nagranie pod nazwą „Mariusz wracaj do domu”. Zakładam, że wkrótce przebije kołysankę Korteza o analogicznym tytule, niestety. Krótki opis: biurwa w trybie rozkazującym namawia męża do come backu, tonem łagodnym niczym rozkaz Stalina. W tle jakaś ambona, ton dość napuszony, wzrok martwy. Coś tu nie gra. Pomyślałem o tym nieco, starając się uczynić wnioskowanie przenikliwym. Wnioski poniżej:

Niedobrze powierzać opiekę nad Polską parlamentarzystom, którzy wybierają współmałżonków tak fatalnie. W styczniu pisałem o roszczeniowości innej penelopy posła RP. Podobnie, połowice Kiszczaka czy Jaruzela pokazały tyle klasy, że mróz po kościach przechodzi, brr. Obie. Ciekawa rzecz – dwóch komuchów, trzęsących PRL-em. Jednocześnie – tępieni konsekwentnie przez jakieś 50 lat, po godzinach. Ręka sprawiedliwości…

Czytaj dalej Mariuszu, wracaj do domu.