Szczęsny znaczy szczęśliwy. Czy na pewno?

Jak przeczytałem, żona polskiego piłkarza zażądała od niego prezentu na czas nudy. Pomyślałem wtem o szachach, książce przygodowej bądź, nie wiem, skrzypcach Yamaha (w wersji dla początkujących). Ostatecznie – sugerowałbym jej nawet pracę! Ostatecznie, p. Marynę Łuczenko-Szczęsną usatysfakcjonował dopiero… luksusowy odrzutowiec. Zaciekawiło to faceta, któremu codziennie myję zęby. Zatem oddaję sobie głos:

Pierwsza rzecz. Nie ufam kobietom o podwójnym nazwisku, zdecydowanie. Pewnych rzeczy się nie robi. Gronkowitz-Walc, Kornbaum-Doda czy Hasiuk-Pehowicz to pierwsze z brzegu przykłady. Rozważmy to na gruncie logicznym. Jeśli kobieta odmawia przyjęcia nazwiska męża, to znaczy, że mu się… nie chce oddać w całości. Ewentualnie, że woli brzmienie panieńskiego. Niechże więc zostanie stara panną, uszanujmy jej wybór!

Czytaj dalej Szczęsny znaczy szczęśliwy. Czy na pewno?