Korki w Warszawie, czyli psychologia tłumu.

Piramidalne korki przed majówką są oznaką jednego ledwie zjawiska. Wcale nie popularności kajaków na Mazurach czy Grilla w Zakopanem. Niekoniecznie też – słabej infrastruktury. Są markerem czegoś, co Gustaw Le Bon zatytułował „Psychologią tłumu”. Im więcej osób wyjeżdża w piątek, tym więcej osób… wyjeżdża w piątek. Ktoś, kto wjeżdżał wczoraj do stolicy, miał drogę pustawą niczym kieszeń emeryta, rodem z Witebska. A przecież – będą w stolicy działać knajpy, grilla też można odpalić, posprzątać mieszkanie, pójść na dyskotekę, do kościoła. Ewentualnie – ruszyć we wtorek, trafiając na ruch szczątkowy (masowe piwko!). Jeździć, przypominam, po pustkowiu.

Mieć lepsze życie, idąc pod prąd…

Czytaj też: Za opóźnienie przeprosimy.