“Monopoly” jako nauczka.

Wyobraźcie sobie szkolną zabawę w „Monopoly”, z czwórką własnych dzieciaków. Gra idzie wyrównana, leci „Hotel Grand” za „Hotel Bristol”, szybkie targi o jakieś garaże, drobne negocjacje. Nagle najmłodszy szkrab wstaje od stołu, idzie do kuchni, pożycza od dziadka stówę, po czym… wykupuje resztę rodzeństwa (bowiem stówa prawdziwa jest cenniejsza od smykowych milionów!). Uznalibyśmy to za nieuczciwe, niesłuszne zwycięstwo, acz nieco zabawne. Sprzeczne z zasadami fair play. Na bank – niedozwolone.

Czytaj dalej “Monopoly” jako nauczka.