Podejrzliwość vs Szacunek.

Byłem wczoraj w kawiarni, gdzie dostałem zaproszenie. Nowo otwarta, elegancka knajpa z dużą przestrzenią do rysowania. Do zamówienia zachęca lekko stremowana kelnerka, o marzycielskim spojrzeniu. Siadam przy stoliku, na kolana wskakuje… sympatyczny psiak właścicieli, domagając się pieszczot. Czochram go lekko za uszami (jest czyściutki i miękki, zatem opory mam małe niczym Francuzi przed kapitulacją).

Traf chciał, że wpadłem potem do lokalu konkurencyjnego (mała, zatłoczona bibelotami herbaciarnia). Już na wejściu usłyszałem: „Widziałam Pana, ha! Ee, to im się nie uda. Gnoje z korporacji. Podobno mają do dupy kanapki”. Czar prysł, uu. Ja bym się tak nie wyraził o rywalu. Naturalnie, więcej na herbatę tam nie skoczę, poczułem niesmak po tej uwadze, topornej niczym blacharka w starym Volvo 244…

Czytaj dalej Podejrzliwość vs Szacunek.