Polisa na życie popsuje małżeństwo.

Słyszałem wczoraj barwną opowieść o podkarpackim rolniku, który dostał zawału w swojej obórce. Rzecz zwykła – to się zdarza. Smaczek polega na tym, że był wysoko ubezpieczony tylko na wypadek potrącenia komunikacyjnego, przez samochód bądź ciągnik. Otóż żona (dysponująca delikatnością ruskiego Specnazu, brr) wyciągnęła nieszczęśnika na pole, po czym… przejechała traktorem. I drugi raz, dla pewności. Miała dostać jakieś 1 200 000 złotych, już kupowała bilet na Jamajkę, dzwoniąc aktorsko po karetkę. Sprawą zainteresował się szybko młody prokurator, więc babka słucha klawisza zamiast reggae. Aha. Gdyby nie luksusowa polisa… ten facet by żył!

Czytaj dalej Polisa na życie popsuje małżeństwo.