Samoopanowanie. Lek na bankructwo.

Słyszeliście kiedyś o sprzątaczce, która z hukiem ogłosiła upadłość? Szewcu, który byłby zmuszony sprzedać segment w wytwornym Wilanowie? Sprzedawcy z „Rossmanna”, który nie miał jak wrócić z rekreacyjne tournée po Karaibach? Kojarzycie takie numery? Ja też nie.

Z drugiej strony: lista zadłużonych po uszy bankierów bywa dłuższa niż playlisty na jutubie. Doradcy kredytowi zwykle walczą o wyplątanie się ze spirali (i ósmej karty kredytowo-zakupowej). Chirurg MUSI pracować 355 dni w roku, by spłacić bieżące, luksusowe wydatki. Choćby miał dość, od pięciu lat z hakiem. Mianowani prezesi SSP klepią biedę tydzień po przykrym telefonie z ministerstwa – dlatego są tacy ulegli. Byli piłkarze Premier League zasuwają na wózkach widłowych, a bokserscy arcymistrzowie po latach – gotują w telezakupach „Mango”.
Wszystko to wskazuje kolejny aksjomat:
Czytaj dalej Samoopanowanie. Lek na bankructwo.