Intuicja faceta nazywa się jak? Gniew.

Tutaj przypomina mi się anegdota Błaszkiewicza, jak to znajomy spaceruje do baru piwnego. Krakowskie lato, zero-gwiazdkowa mordownia, podarte tapety. Na samym środku siedzi elegancka, pachnąca kobieta – kompletnie nie pasująca do tamtej scenerii. Ładna jak jasna cholera. Chłop, podpuszczony przez kumpli, podchodzi do niej zagaić. Nie wie, że laska jest wyszczekana i przez ostatnie minuty spławiała już kilku, bezpardonowo. Coś jak Doda podczas okresu, dośpiewajcie resztę. Podchodzi zatem, sala zamiera w niemym oczekiwaniu, a chłop zaczyna się stresować tym show. Wypluwa tylko, przejęty: „Czeeść, Antek jestem, a Ty?”. Cięta, publiczna riposta zagajonej podcina mu skrzydła: „Spadówa, chłoptasiu”. Mężczyzna odchodzi, upokorzony, aż nagle skacze mu cisnienie. Gniew. Cedzi wściekły: „A jak ty się do mnie, do ch**a, przy moich kumplach zwracasz?! Rozumiesz?!”. Panna odwraca się doń, rozpromieniona: „Ania jestem, miło poznać”. Historia skończyła się małżeństwem. Dalszych losów nie znam…

Czytaj dalej Intuicja faceta nazywa się jak? Gniew.