Męska dominacja w małżeństwie.

Warto kobiety kochać, niekoniecznie rozumieć. Doświadczenie było proste, a wykonał je mój kumpel, dając licencję na publikację wniosków. Potrzeba dwóch niezajętych niewiast, kojarzonych np. z pracy, o zbliżonym stanie statusowym (wiek, zajęcie, usposobienie etc.). Do jednej zagaił nad wyraz grzecznie: „Przepraszam. Czy mogłabyś się ze mną – kiedyś tam, wiesz, yyy, spotkać? Kawkę, herbatkę. O ile masz czas, nie chciałbym nalegać”. Panna zrobiła minę sarny, postrzelonej w półdupek. Nie muszę dodawać, że odmówiła – akurat zdechł jej chomik. Trzy miesiące wcześniej.

Czytaj dalej Męska dominacja w małżeństwie.