Słowiańskie niedomówienia…

W trakcie podróży do Gdyni rozmawiam sobie – in english – ze studiującym MBA Rosjaninem, całkiem zamożnym, przyszłym bankierem. Dość inteligentny, przyszła elita kraju. Antyrządowy, wnioskuję z jego zagajenia:

– “Jeśli chodzi o imperialność – mówi on – to kretyńskie zachowanie. Powiedz no sam: drapieżny atak na Ukrainę, pakowanie pieniędzy w te ich wielkieee rakiety, bezprawie policji, jawne wręcz finansowanie terrorystów, wysyłanie narkotyków prosto na moskiewskie ulice, władza w rękach vip-ów i pogarda dla normalnego obywatela”.

– “Coś w tym jest…” – stwierdzam taktownie.

– “Do tego brudne ulice. Say, Tom, kiedy… ci amerykanie (małą literą, tak by napisał) przestaną robić te wszystkie straszne rzeczy, o których mówimy?” 🙂

Czy zatrudni Cię Donald Trump?

Z Donalda Trumpa:

– “Wiecie, najgorszym pracownikiem jest pracownik… dobry. Złego bowiem zwalniam natychmiast, świetny jest fenomenalnym skarbem firmy. A dobry? Trudno się przyczepić, niby wtapia się w tłum, acz nigdy nie wzniesie reszty na olimpijski szczyt”.

Dla mnie ta myśl ociera się o genialność…

Cześć!

To najlepszy sposób zagajenia. Zwyczajny, sympatyczny. Normalny – dlatego w Warszawie usłyszysz go rzadko. Raczej będzie to “Witam” – w sklepie, w mejlowym spamie, czy CV, które właśnie położono Tobie na biurku.

Na moim blogu będę pisał niepoprawnie. Recenzował książki, ludzi (serio) oraz wyciągał refleksje z codziennych wydarzeń i błysków.