Z jakiego powodu dziennikarze są usłużni?

Stołeczna demonstracja przeciwko roszczeniom #447 była największa tego typu w Polsce. Świetna frekwencja, dobra pogoda i mocne przemówienia. 20 000 chłopa. Było na co popatrzeć! Najbardziej po dupie dostało się rządowi, ze skandowaniem “Ju-da-sze, won!”.

Odpalam Wiadomości w reżimowej telewizji, a tam pokazują akcję jako “Wiec poparcia dla premiera RP”.

Nosz kurwa!

Dlaczego dziennikarskie ścierwojady to zrobiły? Bo są ludźmi pozbawionymi klasy, pomysłu na siebie. Mają kredyty zamiast oszczędności. Urzędnicze CV zamiast normalnego dorobku. Puste spojrzenia zamiast błysku. Jeżeli szef każe, zrobią cokolwiek – boją się sprzeciwić. Nawet kłamiąc w żywe oczy na wizji.

Nigdzie nie ma tylu tchórzy, co w mediach.

Niedzielna relacja dobitnie o tym pokazała.

Duży sukces dużo kosztuje.

Śledząc biografie facetów z dorobkiem, odkrywamy ze zdumieniem, że… naprawdę duży sukces naprawdę dużo kosztuje. Gwiazda sportu trenuje od 5.00 rano, odmawiając sobie snu, słodyczy i wypadu do brytyjskiego pubu. Utalentowany trader giełdowy pracuje pod presją, którą żołądek dawno przestał tolerować. Rzutki miliarder ponosi odpowiedzialność, która przegniotłaby milionera w pył.

Warto o tym pamiętać, decydując się na podążanie per aspera ad astra. Zawsze jest coś za coś, olimpijski poziom nie bierze się znikąd.

Duże wyrzeczenia są owocniejsze niż cokolwiek. Powodzenia!

Małżeństwo to wybór. Bycie singlem jest również decyzją.

To nieprawda, że każdy chciałby mieć udane małżeństwo. Po pierwsze, trudno mówić za wszystkich, będąc precyzyjnym. Po drugie, osoby, którym w deklaracjach zależy na ślubie i dzidziusiach, robą dużo MNIEJ niż mogłyby robić. Często nawet nie robią nic. Przyznaję, że ta metoda jest cholernie skuteczna – rzeczywiście owocuje tym, że się nie dzieje… nic. Łzy wylane na poduszkę, kielichy z winem mołdawskim opróżnione, a wiatr jak hulał, tak hula.
Czytaj dalej Małżeństwo to wybór. Bycie singlem jest również decyzją.

Nie dorobisz się, mieszkając w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu.

Dorobienie się w drogim mieście jest proste niczym budowa czołgu T-55. Trwa latami, bez pisemnej gwarancji sukcesu i zwykle kończy się fiaskiem. I tak… powinno być!

Wyższe zarobki dają złudzenie, że przedsiębiorca/pracownik/mieszkaniec szybko zbije majątek. Taka wizja jest złudna – podobnie jak myśl, jakby dziewczyny z konkursów miss dostawałyby masę zaproszeń na randki. Wydawałoby się, że tak jest. Tymczasem – na pewno tak nie jest. Paradoksalnie…
Czytaj dalej Nie dorobisz się, mieszkając w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu.

Być najlepszym na świecie? Pewnie!

Po transferze Cristiano Ronaldo do Turynu dziennikarze zapytali o wrażenia Douglasa Costę, skrzydłowego Juve. Ten wyznał, spocony: „Nie jesteśmy w stanie nadążyć za Ronaldo. Kiedy przyjeżdżamy na trening, on już ćwiczy. Kiedy schodzimy zziajani do szatni, on… dalej trenuje! Nigdy w życiu nie widziałem nikogo takiego, pff”.

W tym momencie nieuważny, rozczochrany obserwator – zwany też dziennikarzem – wyjaśnia, że „no tak, ale CR7 ma talent, takiemu łatwo”. Skąd ta pewność? A jeśli umiejętności ma niezłe, ale wytapia je na stal tytaniczną pracą, hę?
Czytaj dalej Być najlepszym na świecie? Pewnie!

Happy Wife, happy Life.

Jednym z najlepszych, papierowych kalendarzy ściennych jest „Mały poradnik życia” Jacksona Browna. Amerykańska książeczka, prezentująca jankeską pogodę ducha i jednocześnie wrażliwość statecznego ojca rodziny. Gość potrafi zagiąć czytelnika swoją błyskotliwością, jak bystry przedsiębiorca zagina wąsatego PSL-owca. Bez trudności, na luzaku.
Czytaj dalej Happy Wife, happy Life.

Życie na kredyt oznacza niewolę.

W książce Jordana Belforta „Wilk z Wall Street” główny bohater rozmawia o swoim patencie na lojalnośc pracowników. Tłumaczy się wstępnie z bzdurnych wydatków, który ponoszą jako firma – na catering, futra z norek czy Ferrari w groszki. Kosztowne duperele za 50 000 USD. Argumentuje tak: „Owszem, nasi pracownicy zarabiają na starcie pół miliona dolarów jako maklerzy. Tak, mają po dwadzieścia lat, luki w wykształceniu i burzę hormonów. Są chciwi na pieniądze i widzą, że w życiu takiej roboty nie dostaną, zatem chcą się nachapać. Zresztą, uczciwych nie przyjmujemy. Celowo zmuszam chłopaków do kretyńskich wydatków, szpanowania i kupowania najdroższych szampanów. Mimo kolosalnych premii ciągle są na minusie – nigdy ode mnie nie odejdą, harując po nocach. I o to chodzi, o to chodzi, stary!”.
Czytaj dalej Życie na kredyt oznacza niewolę.

Zanim skrytykujesz świat, posprzątaj mieszkanie.

Tytuł zaczerpnąłem z książki Jordana Petersona, gdyż zachowuje celność rakiet Patriot. O palmę pierwszeństwa walczyć z nim może jedynie hasło: „zachowaj porządek, a porządek zachowa Ciebie”. Tłiterek jest takim miejscem, gdzie ludzie z nieposprzątanych Lanosów 1.4 krytykują bankierów z Singapuru. Są jak Karol Marks, który z pozycji abnegata usiłował skonstruować idealny świat. Jego plan skończył się katastrofą, naturalnie.
Czytaj dalej Zanim skrytykujesz świat, posprzątaj mieszkanie.

Co komunikuje natrętna reklama?

Każda zbyt uparta reklama: czy to kapci, samochodu, kursu – przypomina wytatuowaną dziunię, taką w miniówce. Osobę, która szlaja się po dyskotekach, rozdaje numery i nosi wyzywające spojrzenie (zamiast porządnego stroju). Komunikat jest jeden i brzmi:

Nie potrzebujesz jej.

Nadmiernie intensywna promocja oznacza, że… świetnie radzisz sobie BEZ omawianego odkurzacza, agencji rządowej, sieci taxi czy czasopisma. Nikt nie reklamuje chleba czy benzyny. Ani wody w kranie.

Jeśli zatem nie możesz opędzić się od reklamy czegoś, stanowi to znakomity marker. Olej i cześć pieśni!