Kaizen, czyli japońska technologia.

Jak przytacza Maciej Wieczorek, przedsiębiorca i psycholog, postanowienia noworoczne powielają się średnio przez… 10 lat. Powiedzmy sobie jasno – są one skuteczne jak walka tego posła Buudki z łysieniem, he he. Przyczyna jest jasna niczym przyszłość Singapuru – jest nią nikła samodyscyplina.

Wątek dyscypliny przewija się stale w dobrych, retro biografiach. Rockerfeller – tak, Schwarzenegger – tak, kałcz Majk – nie.

Problem ze zmianą nawyków nosi imię. Brzmi ona – Homeostaza. Jest to tendencja organizmu i systemów żywych do zachowywania stałego stanu. Gdy jest nam przeciętnie – nie dzieje się nic. Gdy zbyt gorąco po grze w piłkę w pełnym słońcu, pocimy się, chłodząc ciało. Gdy nam zimno – pojawiają się drgawki, pobudzające skórę. Każde z tych zjawisk wzmacnia tendencję do zachowania status quo. Trudno to obejść.

Wstajemy codziennie sobie o 7 rano, od lat. Nagle postanawiamy budzić się o 5.00.

I organizm podejmuje walkę z szokiem.

Usiłuje zniechęcić swojego właściciela. Przeszkodzić mu – bólami głowy, sennością, rozkojarzeniem. Ciało chce przechytrzyć wolę człowieka, wyraźnymi symptomami.

Nie ma czegoś takiego jak miła, radykalna zmiana.

Dzięki Bogu, można organizm przechytrzyć. Klin – klinem. Skoro organizm buntuje się na widok ostrych zmian, zafundujmy mu małe, bardzo subtelne. Mikro kroczki.

Potrwa to nieco dłużej. Fakt. Jednocześnie – ciało się nie zorientuje, przyswajając… nowe.

Na tym polega Kaizen – japońska metoda stałego doskonalenia. Mikro poprawki. Budujące zarówno nowy nawyk, jak i cierpliwość.

Ostatecznie – piękne kwiaty rosną z brudnych korzeni!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *