Dlaczego sportowcy kończą po 30-tce?

Jako młody chłopak obserwowałem zjawisko, które uznałem za niewyjaśnione jak popularność Magdy Gessler. Otóż uznani wtedy futboliści – Ronaldo, Zidane, Figo etc. – jak jeden mąż kończyli kariery. Krótko po ukończeniu trzydziestki. Nie rozumiałem wtedy ich motywów – wytrenowany organizm, wieloletnie treningi i świetna forma zachęcały do dłuższej gry.

Nie pojmowałem wtedy: dlaczego po 34 urodzinach wieszali buty na kołku?

Teraz wiem.

Doświadczam sam, że – jak nożem uciął – po 30-tce organizm zaczyna się dłuuużej regenerować. Mamy nad tym nikłą kontrolę, jak Senat US na posunięcia Trumpa. Ot, siniak znika po tygodniu zamiast dawnych 2 dni. Kac się nieoczekiwanie wydłuża, a wyniki sportowe zaczynają opadać.

Ciało zachęca do… porzucenia wyczynowej aktywności. I żadna Złota Piłka tego nie zmieni. Sportowa biografia w końcu ustąpi miejsca… biologii.

Nam się z wiekiem coraz mniej chce się szarpać. Biologia, biologia…

One Reply to “Dlaczego sportowcy kończą po 30-tce?”

  1. Ja mam na tym polu zgoła inne odczucia.
    Gdy przydarza się stresujący dzień po błogiej sielance, wtedy nie zważając na porę doby biorę się za trening niczego nie planując. Krok biegu jakoś sam się wydłuża, oddech zamiast skracać uspokaja się a setki metrów dodają wraz z upływem czasu. Już dawno zauważyłem, że medytacja w biegu odpręża i uspokaja.
    Po biegu dziwnie się chce robić następny trening brzuszków i rozciągania na co będąc młodszym nie zdecydowałbym się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *