Skąd się bierze dojrzałość?

Kilka dni temu rozmawiałem z rodowitą Kanadyjką, skarżącą się – klasyka – na swoich rówieśników płci męskiej. Główny zarzut, im stawiany, dotyczył niedojrzałości. Wiecie, płócienny t-shirt z Simpsonami, trampki do garnituru i bylejakość, widziana w spojrzeniu. Dziewczynami są zainteresowani mało, skupiając się na konsoli x-box oraz instagramie.

Oczywiście, że to droga donikąd. Nienaturalnie wysoki komfort życia, w połączeniu z ateizmem to kombinacja horrendalna.

Jak Angela Merkel i kiecka mini. He he.

To się nie dodaje.

A dawniej – skąd się brała dojrzałość? Rozumiana jako: dotrzymywanie słowa, zdecydowane ruchy, ideały oraz myślenie?

Z całą pewnością z samotności. Przebywanie w garażu, warsztacie lub choćby na pustyni. Samotna służba wartownicza. Wyjazd na saksy. Zesłanie. Samotność dodaje powagi jak mało co.

Drugi aspekt jest mniej oczywisty. Mowa o przeżywaniu porażek. Im ich więcej, tym człowiek bardziej zastanawia się nad sobą. Tym, co co może poprawić. Tym, co może zignorować oraz aspektami, które MUSI skorygować.

Dlatego przeciętny bramkarz piłkarski… jest stukrotnie dojrzalszy od bocznego pomocnika. Każdy błąd na nim ciąży, w tysiącu powtórek w tv. W Serie A, Bundeslidze lub B-klasie. Bramkarze są bajecznymi rozmówcami, bo w sytuacji sam-na-sam są… samotni. A wygrana cieszy ledwie przez moment.

Dlatego dzieci elit były uczone gry w szachy. Od stuleci.

Instruktor uczy je przegrywania. Celowo. W związku z powyższym, w wieku 12 lat tacy gracze są lepszymi interlokutorami niż 40-latek z Kanady.

Odetnij ludziom prąd, a zmądrzeją. Jakkolwiek to zabrzmi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *