„Czego najbardziej żałują umierający?” – B. Ware. Recenzja książki.

Książka, o której mowa, w zamyśle miała być zapisem rozmów pielęgniarki z umierającymi. Niesiony tytułem, przeczytałem. I najbardziej tego żałuję… Niestety, napisała ją weganka, buddystka, była narkomanka, stara panna i osoba zakompelksiona – naraz. W efekcie pisze nie o refleksjach tych ludzi, a o… sobie! To, jak się czuła, jaką miała fryzurę, jaki humorek htc.

Jest to książka kobiety, która chciałaby zmienić świat, a mogłaby zmienić, kuźwa… skarpetki. Na świeże.

Utwór wydawnictwa „Czarnej Owcy” obfituje w egzaltowane zwroty typu „kamień się do mnie uśmiechał, brałam energię z kosmosu, życie jest piękne, nawet podczas rocznej… depresji, jaką miałam, więźniowie są ludźmi pięknymi i mądrymi, więc uczyłam ich pisania piosenek country”.

Nie ma słowa o Bogu. O chrześcijańskiej modlitwie – jest notka, w negatywnym kontekście. W książce o umieraniu!

Tłumaczenie słabe, ilość umiarkowanych cytatów – zero (wszystkie skrajnie emocjonalne, tych wyżej nie wymyśliłem), tytuł – no, chwytliwy. Niestety, ta książka jest scheissem gorszym od dokumentów ONZ-u.

Aha. Autorka chciała nabrać pewności siebie podczas pracy z emerytkami. Niestety, mam teorię, że trwale przebywanie z emerytami jest czynnikiem najbardziej rujnującym samoocenę, jaki istnieje na Ziemi…

Wydawnictwo Jacka Santorskiego „Czarna Owca” jest u mnie dożywotnio skreślone. Ilustrację znajdziecie powyżej…

Ocena: 2/15

Czytaj też: Ciało zdradzi to, o czym usta milczą.

One Reply to “„Czego najbardziej żałują umierający?” – B. Ware. Recenzja książki.”

  1. Z tym co piszesz masz trochę racji ale nie zgadzam się ze wszystkim. Również czytałam tą książkę i była momentami nudna ale nie cały czas i szczerze ją polecam (szczególnie ludziom młodym). Ja z niej dużo wyciągnęłam (pod wieloma względami) i znalazłam to o czym pisze w tytule. Je będę tutaj pisać Ci zbyt wiele bądź spamić ale powiem, że nie była tak zła jak ją przedstawiasz – przynajmniej dla mnie. Bardzo przykre zdjęcie… Mam nadzieję, że tak naprawdę jej nie wyrzuciłeś ale oddałeś komuś bądź sprzedałeś. Oby to było tylko ‘zrobione’ chwilowe tło do zdjęcia. Nie wiem ile książek czytałeś z tego wydawnictwa, ale oceniać po jednej książce to troszkę pochopne zachowanie. Tak czy siak każdy robi jak uważa. 🙂 Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *