Politologia, dziennikarstwo, socjologia – kierunki produkujące nudziarzy.

Powiedzmy sobie jasno. Wywiadu z przeciętnym politologiem nie da się czytać bez bólu zębów. Uogólnienia, nadęte słownictwo, ostre błędy gramatyczne, problemy z matmą, wreszcie przewidywalność – to niedołączne tło wykładu politologicznego. Hmm, właściwie to opisałem niekoniecznie wykład, a… życie politologa. Socjologa i europeisty to też dotyczy. Mało jest ludzi równie nietwórczych – chyba tylko strażnicy miejscy. I samorządowcy, dla których rozruch osiedlowego basenu jest jak start promu kosmicznego Voyager.

Czasem zdarza mi się słuchać faceta, który pieprzy jak potłuczony. Objaśnia, co myśli Włodzimierz Putin (KGB tego nie wie – kumacie, heh?), mówi, że Ukraina jest „w kryzysie”, a Białoruś „cierpi biedę”. Gada rzeczy nużące, powtarzalne i dla niepoznaki, wewnętrznie sprzeczne – naturlich. Wyrobiłem sobie nawyk, że sprawdzam naprędce, czym taki asior się zajmuje. Otóż, Nudziarz zawsze jest zagubionym humanistą, filozofem albo europeistą. Ta reguła nie zna wyjątków.

Człowiek błyskotliwy na takim wydziale by ocipiał albo się rozpił – co się czasem zdarza. Jest to po prostu naturalna reakcja organizmu.

Co zatem robią ludzie błyskotliwi?

Żyją! Prowadzą biznesy, są inżynierami, budowlańcami, mechanikami samochodowymi albo choćby drwalami. Mają matmę w małym palcu i potrafią być mocno nieprzewidywalni.

I czytasz potem wywiad z Trumpem, Korwinem, Welchem, Filipiakiem, x. Stryczkiem, Ecclestone’m i Muskiem, czując, że rozmowa wbija Cię w glebę.
Wywiad z socjologiem ukoiłby do snu, lekko i niespiesznie. Hrr…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *