Tupolew. Made in Russia, czyli zrobione po pijaku.

Jak czytam, wczoraj w Algierii spadł rosyjski samolot. Wojskowy, grzebiący z sobą 260 żołnierzy. Światowe media przyjęły to lekkim ziewaniem. Wiadomo – cechą, jakiej brak rosyjskim sprzętom, jest niezawodność. Wie to każdy kierowca Wschodu – zardzewiałe Tavrie, przaśne Łady i Żiguli psuły się już w fabrycznych halach. “Made in Russia, czyli zrobione po pijaku” – jak tłumaczył nieoceniony Jeremy Clarkson.

Tu 154. Rzadko sięgam do wikipedii. Jednocześnie strona ta wymienia liczbę 69 katastrof (110 wypadków ogółem) z udziałem Tu-154. Zginęło w nich 2833 ofiar. Ludzie, trzymajcie mnie! Ktokolwiek sprowadził ten złom (start produkcji 1968!) do Polski, ma sporo fantazji i kłopoty z myśleniem. Oto samolot przestarzały, skrajnie awaryjny, zardzewiały, o koszmarnej reputacji, marnujący paliwo hektolitrami. Nasze asy kwitują: „super, kupujemy, Panowie, tanio Rosja sprzeda!”. Też bym sprzedał. Potem ktoś wsadza tam prezydenta RP, a samolot… roztrzaskuje się o ziemię. 109 innych Tupolewów spadło, w tym cały Chór Aleksandrowa ludzie. Panie Stankievitz czy Hajke, mówiące o zamachu laserowym Putina, powinny się popukać w główkę. Albo dać zerżnąć, obojętne. Akt terroru to jest wtedy, gdy zepsuje się wał Mercedesa „beczki”. Nie zaś, gdy spierdoli się (znowu!) nieserwisowany „Zaporożec”, rocznik 1968. Bez jaj.

Tymczasem, BOR powodował kraksy nawet za pomocą luksusowych BMW 7 (p. Szydło, Macierewicz, Duda, Kaczyński etc.). Ułańska fantazja zawodzi w starciu z procedurami, normalnymi w krajach Zachodu. Przypuszczam, że pośrednią przyczyną katastrofy (mowa o KUPNIE Tupolewa, nawet nie kwietniu 2010) jest… demokratyczna słabość: „nie kupimy Boeinga, bo wyborcy się zdenerwują”.

Aha! Obecnie, czy Tu 154 fruwa takim potęgom technologicznym jak Szwajcaria, USA, Izrael, Singapur? Otóż nie. Tak naprawdę na liście: Somalia (najbiedniejszy kraj świata), Korea Północna, Kirgistan, Rosja. Słusznie! Niech im służy, bo nic tak skutecznie nie demoluje… tamtejszej armii. Paniatna?

Aha. Trzeba mieć jaja, żeby do Tupolewa czy Jaka w ogóle wsiąść. Oddaję tu sprawiedliwość ś.p. Lechowi Kaczyńskiemu. Jak bym nie poleciał, a Ty?

Czytaj też: Ciągle mówimy to samo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *