Ludzie świetnie wiedzą, co robią.

Kiedy przypatrzymy się zachowaniom irracjonalnym (kretyńskim), okaże się, że mają swoje głębsze podłoże. Logiczne oraz – o dziwo – sensowne. Spójrzmy: szewc, który się systematycznie zapija w warsztacie. Przeciętniak, który zatrudnia się w straży wiejskiej (zamiast powalczyć o coś w życiu!). Korwin, który CELOWO przegrywa wybory, posługując się tu… własną błyskotliwością. Tusk, który rezygnuje z bycia Prezesem Rady Ministrów. By parzyć espresso z tranem Makreli Engels. Szczęśliwiec, który wygraną w Totolotka pożytkuje na papiery rozwodowe i platynowy helikopter w różowe groszki (po czym strzela samobója). Niewytłumaczalne? „Otóż nie” – jak mawia Tadeusz Sznuk do błądzącego uczestnika „1 z 10”.

Nasz dzisiejszy aksjomat brzmi: ludzie głosują nogami. Zmierzają dokładnie tam, gdzie… chcą być. Kibole Spartaka w Bilbao pojechali tam, bo chcieli ustawki. Chcieli zadymy, barykad przed kawiarnią, krwi na deptaku i syren z policyjnych helikopterów. Mąż, który ucieka z domu (na ryby, do pracy, bo pubu), z odpowiedzialnością to robi. Pozostaje może pytanie – z jakiego powodu? Jednocześnie chłop robi to… celowo.

Naturalnie, jeśli ktoś się żeni, to oznacza, że tego… chce. Jest zdecydowany i przeszkody nie istnieją. Wiem coś o tym. Jeśli z ożenkiem ostro zwleka, to także celowo (jeśli intuicja go hamuje, to słusznie robi. Ale, ale – skąd te wieczne półśrodki? Pogonić babę, a nie cenne minuty marnować obu stronom!). Kiedy odchodzi do innej, także czyni to świadomie. I nie słuchamy późniejszych zaprzeczeń, szkoda prądu!

Mózg ludzki to precyzyjny instrument, bogaty w neurony i zdolny wysłać rakietę w kosmos. Cokolwiek człowiek robi, jego umysł świetnie wie, dlaczego. I tylko otoczenie się nieraz… głowi.

Czytaj też: Szczęsny znaczy szczęśliwy. Czy na pewno?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *