Wypalenie zawodowe? Wreszcie przejrzałeś, chłopie!

Znużenie zawodowe trafia między oczy niby w mgnieniu oka, niczym ruska rakieta. Uważny obserwator nie zgodziłby się z tym. Symptomy bowiem widać. One są! W już pierwszych tygodniach pracy, nie po ćwierćwieczu w branży bankowej! Co ciekawe, wypalenie bije po oczach w branżach miękkich. Ubezpieczenia. Sprzedaż. Bankowość. Reklama. Aktorstwo. Dziennikarstwo. Grafika komputerowa. Polityka.

Najpierw omówimy różnorodne symptomy, później przyczynę (jest jedna, cholernie poważna). Znakiem pierwszym przyszłego wypalenia jest piwko/lampka wina po pracy. Ot, niewinność. Czasem coś mocniejszego, 40% whisky bądź jej biała kuzynka. Markerem drugim – stała potrzeba „zresetowania się” w weekend, co obserwujemy przy ul. Mazowieckiej w Warszawie. Znacznik trzeci – kompulsywne zakupy, zwłaszcza w stanie obniżonego nastroju Rundka po „CH Klif” poprawi nastrój? Na całe 15 minut, heh. Czwarty symptom – narzekanie po kuchniach, kątach. Piąty – niechętna pobudka. Szósty – nadmierna koncentracja na jedzeniu/walorach smakowych. Wszystko to spore/piramidalne oznaki autoagresji, na które szczęśliwy człowiek, no… nie wpadnie. Kupi spodnie, kiedy się przetarły. Napije się lampki wina do obiadu. Wszystko.

Przyczyną frustracji i wypalenia zawodowego jest ten sam czynnik. JEST NIM REALIZACJA CUDZEGO PLANU. Robienie gazety, której sami nie czytamy, jest realizowaniem cudzego planu. Gdyby nas fascynowała, to byśmy ją… czytali, do cholery! To samo dotyczy telewizji. Nagrywanie reportażu, który nas osobiście nudzi, jest realizowaniem cudzego planu. Sprzedaż ubezpieczeń, których kruczki przemilczamy, jest realizowaniem cudzego planu na życie. Prokurator, który wypuszcza zakapiora, musi się napić, bo wewnętrznie czuje, że to unfair. Kredyt mieszkaniowy (nie bierzcie nigdy kredytu!) zapędzi do intratnej pracy, jasne. Której nieraz nienawidzimy!

Fakt, że z czasem marzymy o domku na wsi, braku zasięgu i prostej posadzie drwala, jest wołaniem o normalność. Podświadomość walczy rozpaczliwie. Wyjedź na weekend i myśl. Na najlepszy pomysł ciało zareaguje entuzjazmem. Ciało mówi to, o czym usta milczą. Niech mówi!

Czytaj też: Intuicja faceta nazywa się gniew.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *