Samoopanowanie. Lek na bankructwo.

Słyszeliście kiedyś o sprzątaczce, która z hukiem ogłosiła upadłość? Szewcu, który byłby zmuszony sprzedać segment w wytwornym Wilanowie? Sprzedawcy z „Rossmanna”, który nie miał jak wrócić z rekreacyjne tournée po Karaibach? Kojarzycie takie numery? Ja też nie.

Z drugiej strony: lista zadłużonych po uszy bankierów bywa dłuższa niż playlisty na jutubie. Doradcy kredytowi zwykle walczą o wyplątanie się ze spirali (i ósmej karty kredytowo-zakupowej). Chirurg MUSI pracować 355 dni w roku, by spłacić bieżące, luksusowe wydatki. Choćby miał dość, od pięciu lat z hakiem. Mianowani prezesi SSP klepią biedę tydzień po przykrym telefonie z ministerstwa – dlatego są tacy ulegli. Byli piłkarze Premier League zasuwają na wózkach widłowych, a bokserscy arcymistrzowie po latach – gotują w telezakupach „Mango”.
Wszystko to wskazuje kolejny aksjomat:

Ludzie bankrutują, bo zbyt dużo wydają. Nigdy z powodu niskich zarobków.

Sprzątaczka zarabia kilka razy mniej niż dyrektor banku. Miesiąc w miesiąc. Natura pokazuje, że ZAWSZE plajtować… idzie ten drugi. Nadmierne wydawanie, brak budżetowania i zanik samokontroli („a, kupię sobie”) musi kończyć się życiem… na styk. Tylko do pierwszej fazy zwolnień grupowych…

Zacznijże oszczędzać człowieku, a perturbacje będziesz miał w dupalu. Skoczysz sobie na piwo, gdy maklerzy będą skakać z wysokiego piętra…

Czytaj też: Jabłka dojrzewają na drzewach, a ludzie – kiedy spadną.

One Reply to “Samoopanowanie. Lek na bankructwo.”

  1. Jeszcze jedno. Im więcej masz tym więcej na to wydajesz. Jeśli nie masz samochodu, nie wydajesz na ubezpieczenie, paliwo, naprawy, jeśli masz drogi samochod wydajesz na to więcej. Jeśli mieszkasz w ,małym mieszkaniu, koszty utrzymania są małe. Jeśli masz olbrzymi dom, to koszt ogrzewania pokoi w których prawie nie bywasz jest większy niż koszt utrzymania całego małego mieszkania. Do tego taki dom trzeba wyposażyć, a później wynająć ochronę która tego pilnuje, kiedy pracujemy na spłatę kredytów za mieszkanie i wyposażenie w którym nie mieszkamy. A po naszej śmierci dzieci się znienawidzą bo ich zdaniem spadek jest nierówno podzielony 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *