Komu przypisujesz winę, temu dajesz władzę.

Czytanie popularnych gazet uważam za rzecz niemądrą. Zdarzyła mi się i taka niemądrość, życie. Wzrok padł na nagłośnioną sprawę samobójcy z Placu Defilad. Ciekawa rzecz – klasyczne pyskówki między PiS czy PO nie wysublimowały w logiczną refleksję. Brzmi ona tak: oto chłop cierpi na depresję, nie układa mu się w życiu, dobija 50-tki, czuje, że się no, nie dorobił. Nie ma szans na notkę w wikipedii. Nagle dochodzi do wniosku, że winę ponosi, osobiście, Jarosław Kaczyński (który o gostku nigdy nie słyszał, podobnie jak reszta Polski). Rety!

Zwracam uwagę na fakt, że smutny chemik odmawia odpowiedzialności za własne życie. Może zmienić branżę na weselszą, zostać drwalem, wylecieć do Syrii, zapisać się na boks, pójść do spowiedzi, zatrudnić się w teatrze, albo w PGR-owskim technikum. Spectrum jest szerokie. Zamiast tego, jak modelowa ofiara losu, oskarża faceta z Żoliborza. Który w Niepołomicach w życiu nie był, nawet przejazdem autokarowym.

Koniec końców, zagorzały buntownik przeciwko PiS, własnym życiem… oddaje pisowi kontrolę nad istnieniem. Za darmo. Bez sensu. Płacąc duszą (oby nie, nie wiemy).

A KOD-omici maszerują, wzywając do wykreślenia Kaczyńskiego z umysłów. Choć przecież, o niczym innym… nie potrafią rozmawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *