Geniusze właśnie… przychodzą na świat. W Syrii oraz Donbasie.

Patrząc na historię świata, widzimy czytelnie, że trudności hartują. Zaś ogromne przeszkody – wzmacniają równie ogromnie (o ile, rzecz jasna, zdołasz przeżyć). Nadmiar komfortu bywa szkodliwy, smartfony rujnują koncentrację, a pełny brzuch – ochotę do nauki. Spróbujcie poczytać na miękkiej leżance po obfitym obiedzie!

Dlatego najbardziej błyskotliwe dzieciaki globu nie dojrzewają wcale na belgijskich ulicach. Nie znajdziecie ich prac w Grecji, domku w Kanadzie ani na campusie w Danii. Przyszli nobliści wałęsają się po ulicach Aleppo w poszukiwaniu wody, spawają kołyskę dla brata z czołgowej gąsienicy albo szyją kurtkę w Chinach. Mózg takiego urwisa cały czas pracuje nad poprawą bytu, z czego weźmie się cięższa praca, sprytniejsze wynalazki czy nieustępliwość.

Powszechność zagrożeń doda ostrożności, widok śmierci – pokory, zaś niedobór jedzenie zmusi neurony do pracy ponad stan.

Ciekawe, jak ogromna fala wynalazków obrodziła na Zachodzie po II wojnie, ej. Skala ulepszeń, wynalazków i dzieł sztuki jawi się jako trudna od ogarnięcia.

Brak prądu implikuje ciszę, cisza owocuje refleksją, refleksja kończy się eksperymentem, a co sto-piętnasty eksperyment – sukcesem. Dlatego leśna dacza jest lepszym miejscem wakacji niż kolorowy, migoczący Disneyland…

Niezawinione trudności zmuszają do buntu przeciwko nim. Zmuszają do nauki, wysiłku, zachęcają do ryzyka i działania… pod prąd. Aha, nie czytałem o fenomenie, który płynąłby z prądem. No, jakoś nie, zwykle z przekorą przez świat.

Nobel 2040 będzie należał do urodzonego w Doniecku bądź Damaszku, idę o zakład!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *