Niuanse życia aktorskiego. I nie tylko…

Odkąd sympatyczny aktor Marek Kondrat rzucił aktorstwo w kąt, nie bardzo mamy kogo oglądać. Polskie seriale bywają strawne niczym żółw ze skorupą, galaktycznego bojownika pewnie zagra Marian Dziędziel, a całość wzbudzi sympatię niczym koślawy uśmiech Karolaka. Ale ja nie o tym. Dlaczego Kondrat PRZESTAŁ grać, reagując alergicznie na aktorstwo w ogóle?

Pewne światło rzucają wywiady z nim, zaskakująco błyskotliwe i pełne dystansu. Ciekawe rzeczy. Skąd się bierze alkoholizm i narkomania gwiazd Hollywood? Otóż aktorzy zawsze w dziejach byli ludźmi wędrownymi, po spektaklu wino w karczmie i przeprowadzka do innego miasteczka. Nie zakładali rodzin, byli na bakier z Kościołem (brak pogrzebu katolickiego), traktowani po wsiach niczym ciekawostka. Wraz z rozwojem mediów (zwłaszcza po rewolucji lat 60-tych) trafili na świecznik. Jest to stan nienaturalny, zatem… trudny do wytrzymania. Nieznośny.

W ogóle, wielcy artyści rzadko są dobrymi małżonkami. Sztuka przenika ich wnętrza zanadto. Trudno przecież wytrzymać z facetem, który we wtorek wyrzuca śmieci, w poniedziałki gra wojennego weterana, podczas czwartkowych nagrań – uwodzicielskiego kucharza, w sobotę – francuskiego sprzedawcę bagietek. Gasną światła, kurtyna… a chłopina nie może spać! Jeden więc drink do kolacji, druga whisky… A jeszcze zadzwonią z telewizji, żeby omówił konflikt w Syrii! „Syrta? Gdzie to jest? A dobra, pójdę!”.

Ponadto, wejść w rolę łatwiej, wyjść trudno. Jak w ruskim kasynie – wstęp 2 ruble, wyjście – 25 rubli, davaj! Sam Kondrat deklaruje, że po „Dniu świra” oczyszczał głowę blisko dwanaście miesięcy. Rok wychodzenia z jednej roli, która na ekranie trwa 1,5h. Podobno widzowie przesyłali jeszcze listy utrzymując, że opisano ich życie… A, precz z takimi niedojdami!

Aha! Podobno przyłapano pana Weinstein, producenta z amerykańskiej Fabryki Snów, na masowym molestowaniu. Też ci news. W 2014 roku Andrzej Żuławski wytykał p. Rosati „chodzi z Weinsteinem, największym, chrum chrum, knurkiem z Hollywood”. NYT powinien czytywać polskie wywiady, zamiast epatować nagłówkiem „news!” w… październiku 2017, heh. Gościa, ostatecznie, zwolniono wczoraj z własnej wytwórni.

A panna Rosatka, omawiana w kontekście skandalu? Piszę o kobiecie, która (wg MLH) „zagra dowolną rolę żeńską, pod warunkiem, że będzie to rola prostytutki z Europy Wschodniej. Ewentualnie, call girl z Europy Środkowej bądź biednej nierządnicy z Europy Zachodniej”.

Ostatni wtręt nie ma żadnego związku z tym aktorskim wchodzeniem w rolę. No, chyba, że się takiego dopatrzycie.

Radzę więc uważać, z kim się utożsamiamy, wzorce kopiuje się bezwiednie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *