Paradoks Dody.

Zastanawiająca rzecz. W rekreacyjnych lokalach, gdzie chodzi damskie towarzystwo (jak urzędy, kawiarnie czy kursy fitness) unoszą się nieraz niepochlebne teksty o mężczyznach. Że naiwne toto. Albo że „faceci patrzą tylko na wygląd wybranki”. Ewentualnie – „myślą tylko o jednym, dziewczyny, komu dolać wina, hę?”. Czy zatem atrakcyjna laska wygrywa w przedbiegach dowolną walkę o męża? „Otóż nie” – jak gasi Tadeusz Sznuk błądzącego uczestnika „1 z 10”. Posłużmy się tutaj przykładem fenomenalnym: Doda. Seksualny image. Uroda. Eksponowany biust – wiecznie porzucany, razem z jego właścicielką, zresztą.

Jest to rzecz zabawna, bowiem przeglądanie polskich tygodników koduje, że Doda jest symbolem atrakcyjności. No. Nie znam zdrowego chłopa, który by do niej wzdychał. Ani potencjalnej teściowej, która chętnie ugościłaby p. Dorotę na niedzielnym rosole, nie dodając szczypty arszeniku.

Długie nogi, ofensywny makijaż, drogie buty, a dziewczę jest… notorycznie w pojedynkę. Nawet ludzie, którzy rzeczywiście mogą, ho ho, pomyśleć o jednym (jak odurzeni gitarzyści), odpuszczają. Radzio Majdani czy muzyk Nergej plus jeszcze trzech niezgułów (liczby za wikipedią) – wszyscy ją zostawili, a przecież nie należą do grona wysublimowanych wrażliwców. Skąd wnoszę, kto kogo porzuca? Spójrzmy, kto chodzi sobie z nową kobietą pod pachę, a kto plącze się podrażniony po bidetowych telewizjach…

Odcedzony z innych cech wygląd miewa mniejsze znaczenie, niż sądzą kobiety, zaniedbane przez męską brać. Nawet grupka mężczyzn, zainteresowanych tylko powierzchownością czy kasą z biletów, spieprza niczym Wenezuela przed dobrobytem. Serdeczność, tym się wygrywa, miłe Panie.
Nie znam dziewczyny milutkiej, która byłaby niezamężna. No, jakoś nie. Chodzi teraz po leśnym parku z dziećmi, poprawiając czapeczkę młodszemu. A Doda? Właśnie opowiada reporterowi, co poczuła podczas „Opola”, które zgasło z miesiąc temu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *