„A czy to nie jest tak, yyy?”

Podczas niedawnego słuchania radia pojawiało się wielokrotnie. Znowu. Jak podczas 90% wywiadów w kraju nad Wisłą. Zdanie, które podkręca mnie bardziej niźli temat grzechów Putina – kluby Gazety Polskiej. „A czy to nie jest tak?” – zdanie, wtrącane przez dziennikarza, prowadzącego wywiad. Zdanie z czapki.

To nieistotne, czy indagowanym jest szanowany inwestor w surowce argentyńskie, polski inżynier z NASA czy ten chemik od grafenu. Notorycznie zdarza się b. wszechstronnie nieutalentowany żurnalista, który… pomądrzy się przed gościem. Marnując czas słuchaczom oraz ekspertowi.

Nasz aksjomat brzmi: po tym wstępie ZAWSZE następuje urocze stękanie, myśl zawiła niczym wywód socjologa bądź tzw. pytanie z czapy. Goście zwykle ratują sytuację, powoli szukając odpowiedzi. Najlepszą zaś – jak dotąd – ripostą skwitował to ś.p. Andrzej Żuławski, reżyser, w nieszczęsnym wywiadzie dla stopklatki (jest na yt). Odpowiedział kompletnie nieprzygotowanemu rozmówcy tak: „Rety… To jest fatalnie zadane pytanie. O co pan pyta, do ciężkiej cholery?!”.

Nieudolny dziennikarz narobił w gatki, tracąc zarozumiałość kompletnie. Tak należy rozmawiać, kiedy pytanie trwa cztery minuty, zostaje poprzedzone frazą objaśniającą wraz z pojękiwaniem. Tak ripostujemy, Panowie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *