Ludzie głosują nogami.

Szacuję, że studentów w Polsce jest o 95% zbyt dużo. Elitarne przed wojną studia (pełne eleganckich matematyków, brodatych filologów czy błyskotliwych fizyków) zmarniały niczym Calais po inwazji imigrantów. Dość powiedzieć, że rzesza maturzystów, zamiast terminować w porządnym warsztacie czy piekarni, idzie na „studia jakieś, co nie?”. Co ciekawe, ci ludzie na uczelnie są… przyjmowani, demoralizując kadrę akademicką (która załamuje ręce, tłumacząc przyszłym politologom, kim był Reagan). Progi należy podnieść zdecydowanie, odsiewając niegramotnych.

Tymczasem, jak zauważył zgryźliwie Korwin, przyszłość Polski nie zależy od tego, czy z debila uda się zrobić półkretyna. Przyszłość raczej jest we władaniu faktu, jak będą się chować ludzie wybitni – wynalazcy, przedsiębiorcy, uczeni. Otoczeni głupotą (wszedłem na portal studencki, ech) – zgasną…

Albo też odbiją się od zadań z tzw. kluczem, zrozumiałych tylko dla urzędników z MEN. Przypomina mi się tutaj p. Chaplin, który w konkursie na własnego sobowtóra zajął trzecie miejsce (nie spełniał wymogów formalnych komisji…).

Aha! Jestem zdania, że zamiast tępić własne słabości, lepiej skupić się na… śrubowaniu talentów. Bill Gates jest kiepski w pieczeniu ciasta, Buffet okropny w przycinaniu gałęzi, zaś E. Musk w randkowaniu – dlatego się tym niezbyt zajmują. Za cenę osiągnięcia poziomu no, przeciętnego, pozbawiliby świat wynalazków wybitnych. Skoncentrowani na własnych walorach, zyskują sławę na skalę światową. Bierzmy z nich przykład.

Dlatego też warto spróbować różnych zajęć, idąc za predyspozycjami. I tylko za nimi. Studiowanie różnych kierunków po tydzień dałoby nieco lepszą perspektywę. Tydzień fizyki, tydzień chemii, tydzień AWF-u, kilka dni w szkole oficerskiej, szczypta bankowości – dopiero na takiej kanwie można wybierać ukochane zajęcie. Zapewniam, że godzinka na egzaminie wstępnym w dusznym dziekanacie może okazać się niewystarczająca do decyzji, czy nam się podoba…

Idę o zakład, że ludzie głosują nogami, nie słowami. Stały bywalec pubów kocha takie miejsca, o czym świadczy fakt, że w nich… bywa. Deklaracje mają tu niewiele do rzeczy. Gość pobożny spędzi ten czas w kościele, również dobrowolnie. Zaś tleniona blondynka – strawi godziny na kolejnych zakupach. Lewak – na studiowaniu socjologii, a obibok – na piciu piwa (co na jedno wychodzi, heh).

Ryzykant rzuci intratny etat, zaś asekurant – przywiąże łańcuchem do pracy nudnawej. Jeden popędzi na randkę, drugi do czytelni, trzeci na spacer, czwarty do roboty. A piąty pogra sobie na konsoli w statki (i tylko tego skreślamy). Jesteśmy wolni, o czym świadczy fakt, że robimy różne rzeczy. I potrafimy poświęcić życie totalnie odmiennym wartościom…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *