Milczące dziewczyny są ciekawsze.

Piątkowy wieczór. Dobre towarzystwo. Oglądam występy teatralne. W pewnym momencie widownia zamiera, bowiem pojawia się, ot, sceniczny motyw zerwania. Normalna rzecz. Gość argumentuje: „Nie będziemy razem. Ty potrafisz tylko malować paznokcie, wiesz…”. Po pierwsze: damska część publiki autentycznie zamiera. Jest cicho jak na Bernabeu po niedzielnym golu Messiego (ty kurduplu!). Po drugie: po sekundzie ciszę przecina jęk zawodu. Ewidentnie z ust dziewczyny, która też lubi manicure (albo pedicure, trudno rozróżnić). Pewnikiem – głos marzycielki, jak jasna cholera.

Myślę sobie tak: uparte malowanie kojarzy się raczej z dziewczyną mało lotną, typową Andżelą albo Jolką. Skąd u prostego organizmu wrażliwość? Z drugiej strony, kontrargument – uparty makijaż odbywa się nierzadko w ciszy. Cichosza. Nic nie sprzyja bardziej refleksji. Marzeniom. Westchnieniom także. W ciszy zatopieni są mnisi. Marynarze. Taternicy. Snajperzy, skoncentrowani na bagdadzkim generale z wąsami, oddalonym o osiemset metrów. W ciszy okryty ręcznikiem bokser przeżywa nokaut, a odziany w kombinezon astronauta – piękno kosmosu.

Zatem w ciszy obie płci śrubują odmienne cechy. Mężczyźni nabierają dojrzałości, mądrości. Kobiety zaś – marzycielskości (roztrzepane myśli samoistnie kierują się bowiem ku idealizmom). Ta teza wyjaśniałaby, dlaczego kierowcy tirów są zwykle tępawi, a drwale – nie (natrętny głos CB radia vs zwiewna cisza lasu). Jako niemądre jawią się dyskotekowe ćmy (ogłuszone basem DJ-a), jako głębsze – ekonomistki, zatopione w rachunkach. Aha! Jedynie część z Was wie, jakimi marzycielkami są pokorne Siostry zakonne…

Człowiek myśli samoczynnie, neurologia nie pozostawia tu wątpliwości. Skojarzenia płyną nam swobodnie niczym radosny szczeniak husky. Istnieją czynniki duszące myślenie, niczym nałożenie maski przeciwgazowej na łeb biegacza. Hałas. Nadmiar elektroniki. Telewizyjne newsy. Używki. Zła dieta. Natłok kolorów (skoncentrujcie się w markecie, heh). Jedni uciekają od hałasu, inni od spokoju (bawiąc się smartfonem nad kurpiowską rzeczką).

Zatem dziewczę dobrowolnie milczące – myśli, przeżywa, wspomina, układa plany na przyszłe życie. Przy okazji – ładniej się ubierze, dysponuje wyższym zmysłem estetycznym, wdrukowaną taktownością. Spore plusy. Milej się milczy przy kimś, czyja głowa nie jest najpustszą rzeczą od czasu wynalezienia beczki…

Hilarzyca Clintonowa na wiecach gęgała bez przerwy, nie szczędząc złorzeczenia. Melania Trump wybrała tajemnicze, stonowane milczenie oraz pogodną buzię. Która z nich wydaje się, hmm… bardziej interesująca?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *