Skojarzenia zdradzą prawdę o kobiecie.

Kilka dni temu trafiłem do tzw. teatru improwizowanego. Reguły gry kojarzą mi się nieco z Familiadą, polegają na wymianie natychmiastowej kaskady skojarzeń. Ochotnicy wychodzą na scenę, ktoś rzuca mi miejsce akcji (stodoła, remiza, łódź podwodna etc.), dalej starają się prowadzić wiarygodne dialogi, bez namysłu. Całość bardzo zabawna, acz nierówna intelektualnie (błyskotliwa riposta rozbawi, ta wymuszona znuży niczym transmisja obrad Senatu RP). Niecodzienność skojarzeń jest tu kluczem dobrej zabawy. No właśnie. Widz przeżywa dramat bolesny niczym polskie kino, gdy na scenie widać faceta, któremu się… wszystko kojarzy. Nieznośne, wręcz nużące powtarzalnością teksty. I teraz: tak jak erotoman wszędzie widzi nagość (w hydrancie, drinku, zamku krzyżackim), tak feministka dookoła zwykle widzi gwałty oraz męską opresję. Co ciekawe, oba przypadki są odpychające dla płci przeciwnej i oba… czują to psim swędem.

Z okazji dnia kobiet obejrzałem clip okolicznościowy, ha ha. Kilka feministek, brzydkich jak ciężki grzech oskarża widzów jutuba, że ci… pragną je zgwałcić: „Nie zaprzeczajcie, to byłoby kłamstwo”. [Podobnie bredzi właśnie gawędziarz-erotoman: „One wszystkie lecą na mnie, tylko czekają”. Chłopie, nie. Feministko: NIE]. Normalna kobieta tak nie powie. Ona ma szersze horyznonty. Ciekawsze zajęcia: książka, spacer, randka…

Psychologowie są zgodni, że człowiek myślący tylko o genitaliach, fizjologii, seksie jest osobą prymitywną. Powinien wcinać korzonki w dżungli, uganiając się z maczugą. Taki kumpel byłby nie do zniesienia, trafiając na ekskluzywną listę spec-idiotów i wyjątkowych buraków. Spoglądam na transparenty na manifach: mnóstwo z nich zawiera wulgaryzmy, fizjologiczne skojarzenia, hasła o genitaliach, seksie oraz gwałtach. Ciekawa rzecz… Męskie demonstracje są całkiem inne, odnoszą się do wyższych celów, np. Marsz Niepodległości, Stowarzyszenie na Rzecz Standardu Złota etc. Jakiekolwiek. Wyobrażacie sobie „marsz na rzecz damskich biustów”, na 5 000 uczestników, gdzie byłoby to… poważne? Zostaliby wzięci za desperatów i wyjątkowo tępych kloców, obiekt kpin.

Przypomina mi się osławiony Czarny Protest. Wyobrażacie sobie zapowiadany z pompą np. Zjazd Modelek Świata w Warszawie? Toż nie mogłyby się opędzić od adoratorów, obok placu koczowaliby licealiści z burzą hormonów, studenci, zaaferowani panowie z brzuszkiem po 50-tce. Byłaby tam rzesza facetów! Tymczasem na Czarny Protest nie przyszedł… żaden hetero, nul. Łatwo to wyjaśnić – feministki są niewidzialne dla płci przeciwnej, zatem ich opędzanie się od adoratorów/gwałcicieli jest bujdą na resorach. Większe branie ma pordzewiały Ford Escort, leżący odłogiem na złomowisku pod Łomżą…

Równie dobrze mógłbym opędzać się od tropikalnych skorpionów, siedząc w mroźnych Suwałkach…

Dzięki Bogu, z każdego dramatu można wyciągnąć plusy, zawsze! Obserwując niedbale omawiane feministki, zauważyłem, że istnieją pewne znaczniki, czysto fizyczne, markujące taką zwichrowaną osobę. Są, istnieją takie symptomy. Mowa o braku srebrnej biżuterii, niedbałym stroju, relatywnie małym/szczątkowym biuście a także… braku damskich kształtów. Obejrzyjcie dowolną relację, przygotowałem się do wpisu.

Oznacza to, że jeśli widzisz – czytający to kawalerze – kobietę elegancką, w srebrnej biżuterii, o zauważalnym biuście oraz widocznych z kilometra tylnych wypukłościach – nie ma w sobie nic z łba feministki. Nic! Jest miła, marzycielska, lubi towarzystwo facetów. Prawdopodobnie chodzi do kościoła. Taki okaz nie powinien się zmarnować, wzywam do ataku! Zdecydowanie, zachęcam, Panowie.

Piękno widać szczególnie poprzez kontrast, niczym to ziele na kraterze…

One Reply to “Skojarzenia zdradzą prawdę o kobiecie.”

  1. Szanowny autorze, rozumiem, że to parabola, ale srebrna biżuteria i “wypukłości” nie implikują konserwatywnych poglądów ani religijności 🙂
    Ale jak zawsze się przyjemnie czyta. Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *