Nawyki rujnujące studenckie IQ.

Zdarza się, że przechodzącemu ulicą człowiekowi popękają usta. Nie mam na myśli pobicia, naturalnie. Raczej drobiazg – wargi, pęknięte zimą. Tak jak mi wczoraj. Wydawałoby się, że przyczyną jest siarczysty mróz. Niekoniecznie. Źródłem jest… uczulenie na niemiecką pastę do zębów. Jej odstawienie pomaga natychmiast. Tutaj przyczyna opryszczki jest nieoczywista. Złudna.

To zabawne, bowiem podobnie nieoczywiste działania… obniżają ludzkie IQ. Zdolność koncentracji uwagi, pamięć wizualna, nawet szybkość kojarzenia faktów może stać się toporna niczym te wyborcze spoty PSL-u. Czynników, które rozwadniają sprawność mózgu zaobserwowałem kilka. Pojedyncze szkodzą rzadko, jednocześnie ich kombinacja wycina neurony niczym szarańcza. Najbardziej narażeni są studenci – nie da się tego odrobić. Widuję takie łajzy w lokalach studenckich. Jem obiad, w czasie, gdy siedzą znużeni przy piwie stolik obok… ledwo kojarząc rzeczywistość.

Pierwszym – czynnikiem otępiającym jest głośna muzyka. Stali bywalcy techniakowych koncertów reagują na bodźce WOLNIEJ – ich umysły przestawiają się bowiem na tryb awaryjny. Coś jak łódź podwodna podczas ostrzału – zanurza się w lodach Arktyki, dla własnego bezpieczeństwa.

Czynnik drugi – to teledyski, gierki. Zazwyczaj bez logicznego scenariusza, nadmiernie pocięte, niespójne. Podobnie jak większość filmów.

Atak trzeci – idzie z szumu telewizji informacyjnych, niezły logik dostałby zawału podczas czytania stenogramów (co ciekawe, nie są nigdzie dostępne ).

Cios czwarty – alkohol, nawet w małych ilościach. Odpręża, owszem, poprawia niekiedy humor, jednocześnie osłabia komórki organizmu, ścina mięśnie. Osłabione wewnętrznie ciało spowalnia procesy myślowe – wszak szara masa za oczami zużywa najwięcej energii.

Uderzenie piąte – narzekacze, złe otoczenie, wszelki hejt. Istnieją osoby narzekające z automatu, zarażające słuchacza niemocą: „Nie da się. Dajta spokój, kierowniku akademika”. W efekcie genialny pomysł, który trwa w nas 3 sekundy, ulatuje bezpowrotnie – jako potencjalnie głupawy. Tak oto Nobel z medycyny ogrzewa się w rękach innego zwycięzcy.

Wyrwa szósta – głupoty z internetu, rujnujące przede wszystkim koncentrację oraz dojrzałość. Gość, który uwielbia filmiki z kotami, nie zajdzie wyżej niż strażnik miejski. Przypominam, strażnik to taki smutny wąsacz w plastikowych butach.

Wyrwa siódma – brak wyzwań. Nudna, powtarzalna praca – żłobiąca szlaki nerwowe tylko w jednych torach: piłkarz podający tylko w lewo, kierowca pociągu pkp, znużony stukaniem kodu programista, urzędnik skarbowy etc. Wynalazcy brak wyzwań nie grozi, podobnie jak ambitnemu sportowcowi, przedsiębiorcy bądź uczonemu. Nawet zdolny, kombinujący drwal będzie w świetnej formie umysłowej (świeże powietrze!).

Wyrwa ósma – brak ruchu.

Wyrwa dziewiąta – jest najmniej oczywista: łatwość życia. Szwajcarzy są ludźmi inteligentnymi, o czym świadczy fakt, że dorobili się majątków, mimo BRAKU bogactw naturalnych. Mimo nadmiaru śniegu. Gór, utrudniających transport lądowy. Japończycy jawią się jako bystrzy – małe wysepki na niespokojnym morzu, a zbudowali superszybkie metro, Hondy CRV i Playstation. Dzięki Playstation lecą teraz w dół, heh. Australijczycy walczą z suszą oraz skorpionami. Wielu z nich to ludzie szalenie interesujący – ich umysły żyją, dzięki notorycznemu pokonywaniu trudności. Islandczycy walczą z mrozem, korzystając z niezawodnych wszak narzędzi mechanicznych (ci, którzy korzystali z zawodnych – już umarli). W tropikalnym buszu jest ciepło, miło, na drzewie ananasy. Sukcesów technologicznych buszmenów – mało. W polskim akademiku miło, ciepło, a portier sprzedaje po godzinach piwko w puszce. W efekcie – co potwierdzi każda, rozglądająca się dyskretnie za wybrankiem studentka… PUSTYNIA. Z 85% studentów NIE MA o czym rozmawiać: small talk nie wyjdzie poza plotki, ostatnie imprezy i gadanie o ocenach.

Oczywiście. Młodociany geniusz-astrofizyk idzie na studia. Nasz okularnik trafia do głośnego akademika, oglądając filmy o Transformerach, w tle ogląda jutuba. Popija to wszystko winkiem, mając stołówkowy obiad na piętrze. Z kumplami zaczyna rozmawiać o tym, jak to “nie ma perspektyw w tym kraju, a Dzień Świra jest taki prawdziwy”. W pięć lat z nieoszlifowanego brylantu wychodzi rozkapryszony tępak, rejestrujący się na bezrobociu. A dziewczyna mu pisana tymczasem czeka, czyta romantyczne książki, chodzi na lekcje fortepianu. Wzdycha, nie wiedząc, że niedoszły prezes koncernu (ten chłopak) właśnie ze znużeniem kseruje jej notatki, po 8gr za sztukę, ech…

Spokojnie. Dzięki Bogu, inny tajemniczy nieznajomy czyta w tym czasie np. mojego bloga, zakłada własną działalność, wpisuje się do koła szachowego, odcina od kumpli w brudnych butach, zapisuje na kurs japońskiego. Słowem, przemienia się w pięknego łabędzia, który sięgnie jak po swoje: Sukces, Dziewczynę oraz zasłużoną notę w Encyklopedii. Robiąc to, co wszyscy, osiągniesz to, co wszyscy. Rencista złorzeczy w drewniany telewizor, wspominając młode lata. W tym samym czasie Donald Trump wygrywa wybory, zaś najlepsze akcje dopiero przed nim!

Drogi studentów z akademików także się rozjadą. Do roboty!

One Reply to “Nawyki rujnujące studenckie IQ.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *