Wsiadaj na motor!

Wbrew pozorom, życie jest sprawiedliwe, a talentu nie sposób ukryć. Ten fakt jest szalenie budujący, bowiem zachęca do pracy. Mądrej. Czytam sobie o imprezowym rajdzie, jaki urządziła sobie jedna z urzędzin w Białymstoku. Przyjazd na dyskotekę z szoferem, szastanie kasą, przedstawianie się jako minister etc. Ewidentnie gość pojechał na podryw, wykazując się naturalnością a’la Mateusz Grzesiak. Co ciekawe, nie umówił się bodaj z… żadną dziewczyną, pajacując w sposób niespójny. Dla kobiet – to zwykle odpychające. W efekcie kosze były seryjne jak naloty Luftwaffe. Minister, heh. Dupa z uszami. Braku talentu nie da się ukryć, never.

W szkole miałem świadectwo z paskiem, ze względu na dryg matematyczny. Gwoli uczciwości, zdarzyła się także jedynka na semestr – ze względu na lekceważące podejście. Z chemii. Jak przeczytałem dawniej (i pamiętam, jasne), mózgi najzdolniejszych matematyków, chirurgów, inżynierów… zużywają niewiele energii. Człowiek utalentowany działa w swojej niszy z łatwością, nonszalancko – nie potrzebuje limuzyny z szoferem, żeby powiedzieć dziewczynie zwykłe „cześć”, ej! Filmowy eksperyment – wypadają zapałki z pudełka, bystry okularnik rzuci tylko: „86 sztuk, w tym jedna nadpalona”. Sprawdzają, liczą sumiennie – zgadza się, a gość to po prostu WIE. Zapytany, w jaki sposób – rozłoży tylko ręce, nie rozumiejąc pytania „samo mi się policzyło, w głowie”. Dobry napastnik piłkarski stoi leniwie przed bramką, dobijając piłkę czubkiem buta. On nie musi biegać, wykorzystuje swoje wyczucie z pożytkiem dla drużyny (i serducha trenera- zawałowca). Wniosek nr 1: świetny zawodnik będzie zwykle fatalnym trenerem, bowiem będzie zmuszony tłumaczyć rzeczy dla siebie banalne. Rzuci ręcznikiem trenerskim w cholerę, zatrudniając się jako kierowca autobusu.

Wniosek nr 2: Podczas wywiadów z miliarderami, genialnymi sportowcami, wynalazcami powtarza się zwykle jeden motyw. Wagary z nielubianych lekcji. Owszem, wagary. Geniusze (a bycie w top 100 dowolnej branży zdradza biegłość umysłu) świadomie i celowo unikają zajęć, do których nie mają drygu. W podstawówce, na studiach, w pracy zawodowej. Uważają to – słusznie, za stratę czasu. W czasie, kiedy podciągną się z poziomu „słabiak” na „przeciętniak” w dziedzinie rysowania słonika, mogliby przeskoczyć z „zdolna bestia” na „fenomenalnie zdolna bestia” w dziale sprzedaży IT.

Warto zaznaczyć, że – jak sądzę, istnieją tutaj dwie szkoły. Żeńska zakłada, że należy wyrównywać słabości, walcząc o podbicie dwói na trójkę. Męska radzi raczej trenować talent szóstkowy, ledwie tolerując resztę. Obserwujemy ciekawe zjawisko w każdym polskim technikum, dzięki Bogu. Trafia się chłopak, który napisze koszmarne dyktando, wysyłając tym polonistkę na dwa tygodnie urlopu zdrowotnego. Jednocześnie gość potrafi rozebrać turbinę w Golfie III z zamkniętymi oczami, ma wiedzę o typie zawieszenia w Lagunie 98′, a zatarty silnik naprawi w trakcie palenia papierosa. Talent czystej wody, zarabiający 15x więcej niż uznany polonista. Poszedłby na socjologię, zostałby rozgoryczonym życiem absolwentem (oczywiście, że by go przepuścili na egzaminach, w mordę).

Widzieliście Elona Muska w spożywczaku? Albo Warrena Buffeta? Nie, zatrudniają ludzi do zakupów, bo w czasie 20 minut przebierania w sałacie sami zarobią 30 000 000 USD albo kupią wieżowiec w Nebrasce. Albo prom kosmiczny. Buffet zatrudnia, w ogóle, ledwie 26 ludzi – będąc na 8. miejscu na liście najbogatszych świata. Bierze tylko fenomenalnie zdolnych, efekty oceńcie sami. PKP zatrudnia 100 000 ludzi, nie mając SZANS w takim biznesowym starciu… Ilość jest zatem nieważna, dajcie mi jakość. Motocyklista Dakaru wygrywa z piachami pustyni.

Z tym wiąże się też wysoka samoocena. Robiąc coś, co się kocha (zwykle mamy do tego też talent), nabieramy mocy. Oto mistrza świata w sprincie pytają o szanse na pobicie rekordu świata. Gość jest tuż przed zawodami, za moment podejmie się próby, która… nikomu się nie udała. Odpowiada z luzem: „Moje szanse są stuprocentowe”. Dziennikarze obserwują to zmieszani (bowiem sami nie czują się mocni, zależąc od np. wydawcy), po chwili facet bije rekord Guinessa. Wiedział, że wygra – dlatego był taki mocny psychicznie. Wiedział.

Wracam z części egzaminów na studiach. Lubię komplementy. Usłyszałem, że jestem uzdolniony językowo, pisząc rozprawki nonszalancko, z tą okropnie lekceważącą miną. Słyszę to już trzeci raz, mając dotąd… cztery zaliczenia. I jeszcze: „Ponieważ dysponuje pan potencjałem, a talentu nie wolno oceniać, wystawiam trójkę”.

No, dlatego kobiety nie zostają wziętymi wykładowcami. Ani trenerami piłkarskimi: zdolnego napastnika postawiłyby na bramce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *