O mocy wewnętrznej.

Ciekawa rzecz. Wiecie, jak reaguje kelner, kiedy goście lokalu go ignorują? Zaobserwowałem to wczoraj. Otóż taki chłop w minutę marnieje, zaczyna się garbić, traci nieznacznie humor, nerwowo sięga po drinka. Bierze się to stąd, że ma poczucie… bezsilności. Spójrzcie na smutne oczy słowiańskich alkoholików albo muzyków rockowych – nałogi łamią im poczucie wartości. Sportowiec odbierający złoty medal wznosi ręce do góry, w geście triumfu (oraz podziękowania Bogu). Twoje ciało pokazuje zatem dokładnie to, co… myślisz o sobie. Zdrowa dziewczyna na komplement zareaguje radością. Pokopana psychicznie – wkurzy się, wydrapie Tobie oczy (uzna miłe słowo za kpinę, głupia).

Inny przykład. Bawią mnie urywki z korytarzy sejmowych – większość posłów zmarnuje swoje życie, widzę to po nich. Słabiaki bez charakteru. Kiedy przechodzi bowiem lider (dowolnej formacji), szeregowi parlamentarzyści o szklanych uśmiechach mu… czapkują, przyklejeni do ścian jak te śledzie. Upokarzają się, mówiąc nawet „dzień dobry” w sposób łajzowaty, z niepewnym uśmieszkiem. Nie wiem, czy zyskują w ten sposób względy lidera. Moje tracą, oczywiście. Stawiam tezę, że większość liderów partyjnych własnymi posłami… gardzi. Mało kto o tym wie, informuję więc, heh. Ktoś musi być pierwszy…

Komandos nigdy nie płaszczy się przed dowódcą oddziału, milioner przed miliarderem, olimpijski sztangista przed zdobywcą złota. Stoi prosto, dumnie. Silny gość szanuje drugiego (o ile ten zasłużył), znając własną wartość. Do tego trzeba być wolnym wewnętrznie, nie jak te asiory z Sejmu RP. Tymczasem… chyba najbardziej upokarzającą faceta rzeczą są nałogi. Rozpoznanie nałogowca po oczach to łatwizna, gość będzie miał… przepraszające oczy. Dziewczyny mawiają ze wstrętem „wzrok smutnego psa”. Ta reguła nie zna wyjątków. Linia twarzy będzie dowolna, skupiamy się wyłącznie na poetyckich zwierciadłach duszy. Alkohol wypłukuje testosteron, rujnując męską ambicję. Gazety z gołymi babami wypłukują testosteron, implikując strach przed kobietami. Praca, której się nie lubi, wypłukuje testosteron, wlewając w mózg frustrację. Można inaczej, zachęcam ochoczo do tego. Spójrzcie na Donalda Trumpa albo Rafała Sonika, polskiego miliardera (odkryłem go niedawno, genialny facet, wygrał Rajd Dakar) – ich oczy błyszczą. Goście pracują wyłącznie w dziedzinach, które kochają, przez co ochoczo wstają rano. 5.AM bez budzika, niezależnie od pory roku. Nałogowiec wstanie gdzieś po 11 (może to być leniwy student socjologii, urzędnik albo zawodowy bezrobotny), wzdychając, że… życie jest do chrzanu. Ma rację. Mówi wszak o WŁASNYM życiu…

Przypomina mi się tutaj ksiądz Kostrzewa, duszpasterz. Fantastyczny gość, wkurzony facetami… złamanymi, zwanymi żartobliwie “pastuchami”. Buntownik. W swoich nagraniach (są na jutubie) wzywa do ambicji, dotrzymywania słowa, samowychowania. „Polak miłujący Boga i Ojczyznę wstanie z każdego poniżenia, bo zwykł klękać tylko przed Bogiem” – jak mówił x. Popiełuszko. Uwielbiam to hasło, jest cholernie… zadziorne.

Módlcie się o ambicję, Panowie. Pamiętam niedbale rzuconą ripostę Krzysztofa Stanowskiego, butnego dziennikarza. Zapytano go, dlaczego przestał chodzić z puszką nieodłącznej dotąd Pepsi. Odpowiedział: „Aa, rzuciłem wczoraj. Skojarzyłem, że zaczynam sięgać nawykowo. Nie chcę być ostatnią pipą, która się od czegoś uzależnia”.

No, o tym był dzisiejszy wpis – gość pisze zwięźlej ode mnie, heh. Kto ma wakacje, niechaj sobie wypoczywa. Kto ma coś za uszami – do roboty, leniu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *